niedziela, 15 listopada 2015

Na dobry początek...

Długo zastanawiałam się, czy zacząć opowiadać o sobie i swoim życiu, domu i pasjach. Bo czy ja -  właśnie ja mam coś ciekawego do powiedzenia? Czy nie jestem zbyt banalna, zbyt nudna i zbyt nijaka by kogokolwiek zainteresować tym swoim monologiem?
Tak zbierałam się by spróbować, myślałam i oto nadszedł w końcu moment próby.
O czym zatem chciałabym pisać? O swoim zwyczajnym życiu. Takim prostym, normalnym. Ale jednak ciepłym. O pasjach – o swoim domu, kuchni, książkach. A także o swoich radościach i frustracjach. I jeszcze paru innych sprawach.
Zaczęło się  jakieś 3 lata temu. Z jakiegoś powodu interesowałam się rynkiem nieruchomości w moim mieście i w występując w charakterze „prawej ręki” oglądałam po kolei wszystkie dostępne mieszkania. Wtedy zrodził się we mnie pomysł, pojawiła się jakaś niemrawa myśl, pomysł, marzenie, taki impuls. Poczułam, że to czas, ta chwila, odpowiedni moment bym i ja znalazła swoje miejsce. Nie było łatwo, ale wiedziałam że jeśli odpuszczę, to będę tego żałować i to tak bardzo, że na długo pozostanie we mnie nutka żalu, jakaś zadra, która przy mojej pamiętliwe naturze (zwłaszcza w stosunku do siebie) będzie mnie dręczyła przez naprawdę długi czas…

Nie będę pisać, jak moja mała oaza wyglądała. To była zwyczajna obraza dla oczu, wyczulonych na piękno otoczenia.  Istotne jest to, że dziś jest przytulna i jasna. Romantyczna i pastelowa, z koronkami i antykami. Pachnie przysmakami, w soboty staje się rajem dla łasuchów. W wolnych chwilach warsztatem i czytelnią. Cukiernią i nie wiem czym jeszcze. A zatem zapraszam….

1 komentarz:

  1. Potwierdzam słowa Belli widziałem pięknie przytulnie pastelowo ze smakiem a co do smaku to pysznie szczególnie Brownie z mieszana czekolada :)

    OdpowiedzUsuń